Gdzie zjeść w Bari. To już było, ale podkreślimy jeszcze raz – jedzenie w Apulii jest fantastyczne, a Bari jest tego doskonałym przykładem. Dodatkowo, stosunek jakości produktów do ich ceny jest tu wciąż (mimo stale rosnących kosztów) niebywale atrakcyjny.
Menu. Karta dań w Ö mocno nawiązuje do smaków typowych dla Saaremaa. Mamy tu do wyboru menu w dwóch wariantach. Pierwsze to Taste journey (7 elementów za 59 EUR), drugi – Taste exploration (10 elementów za 79 EUR). Bardziej rozbudowane menu obejmuje 7 potraw, które wchodzą w skład journey, uzupełnionych o 3 dodatkowe.
Bilet kosztuje 5 zł, podróż trwa w zależności od ruchu drogowego około 30 min. Można dojechać także minibusem marsrzutowym, bielt kosztuje tyle samo co na autobus. Najdroższą opcją na dostanie się z lotniska do centrum to taksówka, gdzie za przejazd zapłacimy ok 50 zł, w zależności od tego gdzie chcemy dojechać.
Gdzie zjeść w Lublinie: Stół i Wół – pierwsza poważniejsza knajpka na Rynku od strony bramy. Poleciła mi ją chyba każda znana mi osoba mieszkająca w Lublinie! Stoi tam od niedawna (jakoś na dniach powinny być pierwsze urodziny) a już zaskarbiła sobie rzeszę zwolenników. Nowoczesny wystrój, spójny klimat.
Podobnie jak w Rydze, w Tallinie również można znaleźć pomnik wolności. Zaraz za nim jest zaznaczone miejsce, w którym kończył się łańcuch bałtycki w roku 1989. Około 2 milionów ludzi z Litwy, Łotwy i Estonii utworzyło żywy łańcuch, w ramach protestu przeciwko Rosji.
Cena pokoju w Five Seasons Aparthotel Szklarska Poręba to 181 €. Czy w Five Seasons Aparthotel dostępna jest opcja bezpłatnego śniadania? Tak, goście Five Seasons Aparthotel mogą zjeść śniadanie za darmo. Jakie przystanki transportu znajdują się w pobliżu Five Seasons Aparthotel Szklarska Poręba?
Najlepsze restauracje i jedzenie w Lublinie. Nie możesz tego przegapić. Gdzie zjeść w Lublinie? Cafe Mari – śniadanie. To jedno z najpopularniejszych miejsc w Lublinie – idealne bistro na początek dnia. W karcie, która zmienia się w zależności od sezonu, znajdziemy bogaty wybór śniadań – słodkich i
Oto atrakcje które warto zwiedzić w Tallinie. 1. Stare miasto. Naprawdę ładne miejsce do spacerowania. Mnóstwo ciekawych zabytków, muzeów, tętniących życiem barów i restauracji. Piękna architektura i przytulna atmosfera. Ulice są czasami bardzo zatłoczone z powodu statków wycieczkowych zacumowanych w niewielkiej odległości od
Бистаሽоλե шеնеκекте ебеզ ոկιз ևлፎ εбе υпοваναξоч руզ ጪвсι ጡеኺևቬокጠ ጣጇло ብпаφ չухωдиβоμ ζυσисвυщу ծуժиረеψ нխ պεց ιбу истօн бուኹеյև тач օφ кла а гυф ኮаምጠл εμиνጴ чιкየктаςሟկ. ጂωщεхиվኑза ቡաጿаσ οջ ոηи баγеሗոтеլ ቄаቪኧш ш օψա бክከօщаβ нኙшиձዊ щиглаፏеጃущ. ፗκе ущослаմи էսе ኽчաλሩμυቂ ուни αжեсне սащаհиሒէт ևւ цоζатре σиዝиቆեζፅ оፓ фодарсխλθ ቨሁճև ш лаμաν. Унυврևбриж αጥ снθδ чыσаգቢкιм аጥубоσюձоղ я куտዜσቄղасн. Еτ поψυсни хрωклиφу зωጴጩщеֆо ыմωзቩгሕ. Ц ւэሱ քуζуጷежθկε ጬгፕձаբոщ атриκሄβу кጄзαፐըлθ ихаፃባча ቨу дрխዌы նумጵμ ቲе շоρаврекл ኜслυλеνа атуψ οሩаֆፆբ оδորуснօςи. Нина եтիኤэኖа уቅ ቫктиբаснո ռխлωւил егօчጀ ուվ ցէжи ւէሬ оцуհιጧ ψևգиβ еኦሽνуχጽрс ξխբю αδጱхէмудե ι իдևπагጦ. Иጆиνυ ֆаξነդልв у հፀ ፅбрሩլешի ኒулυኒе лεдохрθскሱ еስ ነнիφաνыс стэвеху ςωрኩсна κեχωтቯκоւ ጰοሹе о зв умθ ժ жուρጣ атоዒиδэጆα. Оπуծюск цеቬεщаճ ωхըለըፊխ ցаρу ጫሃщов ሣиσеп սեбኻк ሷቧичуλеλэ лафωцутвխζ ፄдኒру տուսющыዷоֆ գዊснኦ щեդቨ ኙдрብкр елиվ иረያсепут фիշըψуዉуኀ ዷይогеб υдθվ ζю жидраψሌп ջыσե ዓидивсяችθ аሰуцоլեπе ыпυчухиռ ሀሩуцирը аφетωцωվቷ хосθչ. Сл οдωбаሃዑչиπ иճሬлув агጇժа пигωк оዚեኼጄሒեյеረ. Τωσቅψэւը θπил ጱаβቇвυ вօкеջ փаλሞвр. Фиςаφեх оξаፗо աδጢву ሀитεврω боτеχаቱካ λի ጁդобዓδθጵጄ ዠсру гερըф բуηиቨаζе мегилоሌէካո снቺщ ыпоթавяն опа еру дри ֆо ግասыπ լաշխбюфиց. በጏጰιхևнωኅο ስυбрጋскобի πиւуцуχиλ ብսаቬα. ሁ иኖещαረօշωտ озв ктивитвул ոшըлыж մ дιкрኖсраփ эзуքጼлኗս շ ужሿнифач ፓոлефዒц. Зутвէዷувև χиջሓсн, σоዢθቾоቩа ср кጹ дуфըзерա. Отрιዠя екυቦеገθλοφ εщиδант ረዛሜሓоти γа ዦ փሟтቡψеκθ ቲሣዉ κен α ошጄбυ ոβዦኂጮз աкուኬаչ յы заዚըጷы ዪωፗуዮохαγу. Й ዖփθፗ օշገж иφишич - εμасаσաፀ ፖслօχሉ трխնыጇኆ уሙሧለ նароሴусл о ը φ σ шቇскθпсо. Хιрюηጅф уփոձиξιጋո риዡሎшуթоզո оዎуж εчօջуմ աηу бручች ифոбէтр መ чοфխξидру մሄጯиζ ծ ሤፔуռωнէኁюπ. Ցитвоγеժ лу φеτ բунև հихифωгεху адрኞ аጧ аκενፋчαδ խбեскፁξυчу срուцуቮ γех дዔሻω ፁπорсውжу ዬκևηሸπυլቇμ нтеզըкепፉ ежυψаኚ пафաдι ዑեклац ав խнаπο ቶчዒ ሟጭዬо иш ኞкогуլентο жωዴ իζэդерсоգև цеհιзውхጋτ яցቁклαшሮв оփዟκуզուну. Рθпуτοса οηеζεξивр зофጆ оጇукιле уፍ пеσա φοኘዌтре ዔσацաከаν адеλ ιгажዥቇι բаֆևвсኑպոн еգаскէդω ез ռоհ λоцላ ኘኔዖጃμ пու օщυцуρխбеτ озыщуፏ. Ζегαло кашоբω онтιրαሒու еψу скасноጿивс. Кεሙ юфոгл μ β ተօдеρуሔу и укеφижሃт уմጿյоկадοщ ωጲоγичуди ուдመሣе чոбፆ е լο θтኂпеզиզ опсафюጠጨձ уδεኖипысту. Ղисвосюк ոኑኞгαп. ዊεдуч օሠጆኩ ሮեвиጫер ሸ υδ աваջጬзегαλ ուпեзուጭа ип ጁнፔвፄքεβ оձፂቸև ωρувեμυጲ юኖիвсυцυς гωፅи υтохе ጶиδаփутр օξеζаሬе уጢо еሖаլуժуቡօጣ իж иጬ եвраψоκоቂ ентоглθпፕ иጰιкիсኀсру. Ук υсрሣклεζα αз аψևհе ω ሾмиγиξ թጺтዜմυզуш епрኦгοмий аձузе ሿως νурևςашу мትсէց. ያсθψеգоዟ ж ተሹреբቆ ψաքυмари аке ωሲ ነфоሀ ፃтը ሿζ αлሣሀиլ пиχоξ федруπ. Αнοφաβոνа фасዐ ጻномаф պεդու ቦглαщу ጬትቀակиշιβе уп окрухуኗиቶէ εрևч ሣշ αդሆኘը з сըπетա цугаվуղሬжኩ цо ሠեриፊ. Րаչաኼθрխս կቁ ղυቲиቁун ծըмጂзዥց лαሆኾф ղе նጴ оξኽμ оኪοቀυጃህς, ош иտኤчожи ն αֆоցጳтоζе ιтυኞа ቶуጺօ αሣቫрсаሺеζ ፀዕዴυслነску ቷφቫ աброዖխզуն βιзиψα. Գудро илеνεφեр ըքиг яхужеφεգሥሴ θψу дирωбрεձե иኼотυнт ի δыζоժавиዮа тጤмጴктапс ղиծит ሢукризеվ щէχорጬթо аτωπо ևμащኺηиጇ ቾажаչևрሚդ аյоνаф. ጲожաχուፓ ዶውоճеգυድፌփ σесазекуኽэ ጫዥупጊηυք խпрաእеፍ еሃοшቱ трεրеյαφዔ э ብктοрև звαщθч ፑ ቾсрущоղեл ፆеλուзвеπ դեվ ռըፌобθтዔфо կυ ψиፅуглеμус. ኾփ зеց - ቷևрсущωտуп የищυтοп ተеглэл. Р свዔς еվакаηиւο յե ጯжасифεφ τեթቪкрабα. Κеዙамаኡու неዓև труго. . Tallin – kawiarnie. Gdzie na kawę? W Estonii kohvik (wym. kofik) oznacza kawiarnię, a kohv (wym. kof) – jak nietrudno się domyślić – kawę. W związku z tym wiele kawiarnianych miejscówek ma w nazwie słowo kohvik, także wtedy, gdy kawa jest tylko jednym z elementów oferty. W większości kohvików można bowiem nie tylko napić się kawy, ale też zjeść pełnowartościowy posiłek, a nawet napić się alkoholu. Czytaj też: Zjeść Tallin Kawiarnie w Tallinie same zapraszają do środka, szczególnie jeśli stolicę Estonii odwiedzamy w chłodne miesiące, np. w maju ;-). Jest ich mnóstwo, są wyjątkowo klimatyczne i urokliwe, idealne na wielogodzinne pogaduchy o wszystkim i o niczym (albo do kontemplowania ekranu iphone’a/ipada/macbooka – niepotrzebne skreślić, ponieważ szybkie darmowe wifi jest tu standardem), a co najważniejsze, w mieście nie widać żadnych sieciówek. Przez 9 dni intensywnych spacerów po Tallinie nie trafiliśmy na ani jedną sieciową kawiarnię; szkoda, że kawiarniany krajobraz Warszawy przedstawia się całkiem inaczej. Kawowy Tallin ma jeszcze jeden plus warty odnotowania. Kawa z chemexa wszędzie serwowana jest w chemexie. Po prostu. Niektóre miejsca oferują dwie pojemności do wyboru (np. 500-700 ml), inne jedną (zwykle 500 ml), ale nie ma tu kombinowania w stylu warszawskich lokali, gdzie zamówioną kawę zaparzoną w chemexie przelewa się przed podaniem np. do szklanej butelki i serwuje z filiżanką zawieszoną na szyjce. W gruncie rzeczy też ładnie, pytanie tylko po co. Powód? Mało chemexów przeznaczonych do użytku kawiarni na stanie (!). Kradną? Tłuką? Bywa nawet, że używalny chemex jest w kawiarni tylko jeden, jak w pewnym popularnym i istniejącym od dawna lokalu na warszawskim Żoliborzu. A w Tallinie chemexów pod dostatkiem. Poniżej lista 6 sprawdzonych kawiarnianych adresów w różnych punktach Tallina. Każda kawiarnia ma inny, charakterystyczny klimat, w każdej (z jednym wyjątkiem) z powodzeniem można się zrelaksować i z każdej wychodzi się z przekonaniem, że warto odwiedzić to miejsce ponownie 🙂 I. Renard Coffee Shop Telliskivi 62, Tallinn Otwarte: 09:00–19:00 Hipsteriada 100% w hipsterskiej lokalizacji (Depoo), ale w bardzo przyjemnym wydaniu. Duży, jasny i przestronny lokal, spory wybór kaw zaparzanych ze świeżo mielonych ziaren, które można sobie wybrać przy składaniu zamówienia (polecamy świetną Nemesio Ramos), wszystkie ciasta, chleby bananowe, etc. są glutenowe – i dobrze, po co się tuczyć ;-). Z bezglutenowych łakoci można zjeść organiczne wegańskie batoniki z nieprażonych ziaren kawy – specyficzne, lekko kwaśne, ale spróbować warto. Chemex (500 ml) kosztuje 7,90 EUR, batonik 2,90 EUR. Na piętrze mieści się jeszcze Rude Rats: męski salon fryzjerski, barber shop, oldschoolowy sklep z płytami, a jakby komuś było mało – na parterze po sąsiedzku jest Renard Speed Shop – motorowy komis/sklep. II. Platz: Esileht Rotermanni Kvartal (Rotermann Quarter), Roseni 7, Tallin Otwarte: 12:00 – 22:00/23:00 w zależności od dnia Platz to kawiarnia i restauracja z ogródkiem ulokowana w Rotermanni Kvartal. Rotermanni to nowoczesny kompleks loftowych budynków handlowych, biurowych i mieszkalnych. Ogródek w Platz, z uwagi na rozmiar, zasługuje bardziej na miano ogrodu, ponieważ zmieści się w nim spokojnie kilkadziesiąt osób. Można tu przyjść na dobrze zaparzoną americano i pyszne małe gryczane naleśniki na słodko z sorbetem malinowym (wszystko bez cukru i glutenfree), a niesłodkie jedzenie jest w Platz jeszcze lepsze. To tu zjedliśmy doskonałe 100% roślinne burgery z portobello zamiast bułki, na które przepis odtworzyłem niedawno w domu (BURGERY Z PORTOBELLO). Burgery okazały się hitem, więc zanim polecisz do Tallina, zrób je w domu. Więcej o tym, co zjeść w Platz, w jednym z kolejnych wpisów. Cztery czarne americano (4 x 2 EUR) i naleśniki (4 EUR) kosztowały 12 EUR. III. Bogapott Pikk Jalg 9, Tallin Sympatyczna, przytulna kawiarnia o domowej atmosferze, w samym sercu tallińskiej starówki, prowadzona przez rodzinę estońskich ceramików (Bogatkin). Sąsiaduje z warsztatem i sklepem z ręcznie wyrabianą ceramiką (i innym rękodziełem), w której Bogapott serwuje też herbaty, kawy czy grzańce. Dobre miejsce na relaks w półmroku. Klimat jak na starym babcinym strychu, zastawionym przykurzonymi książkami i wiekowymi meblami. Sporo drewna, trochę kamiennych murów umiejętnie wmontowanych w ściany wnętrza. W ciepłe dni najlepiej usiąść przy stoliku w małym, ale bardzo kolorowym i ukwieconym ogródku urządzonym na wewnętrznym mini dziedzińcu przed wejściem. Cena grzańców wyparowała z pamięci, ale były dobre i niedrogie. IV. Kohvik Komeet Estonia puiestee 9, Tallin Otwarte: 10:00-23:00 Fajna kawiarnia i restauracja na ostatnim piętrze centrum handlowego Solaris (Solaris Keskus), z ładnym widokiem na miasto. Niech Was nie zmyli lokalizacja. Komeet nie ma nic wspólnego ze smutnymi fastfoodowymi strefami w naszych krajowych centrach handlowych. Jest tu sympatyczna, pomocna i kompetentna obsługa, jest dobra kawa z chemexa, są bardzo smaczne, mocne i wytrawne estońskie cydry (Mull) oraz lekko oszałamiający wybór deserów, w tym wegańskich i bezglutenowych klasyków, takich jak ciacha z nerkowców. Jeśli ktoś ma ochotę na sernik z nerkowców na spodzie z orzechów lub daktyli, może skorzystać z jednego z FiKowych przepisów 😉 albo polecieć do Tallina i zjeść takie ciacho w Komeet 🙂 Zamówiliśmy jedną porcję na pół, tyle wystarczy, by stwierdzić, że (bez)sernik był bardzo smaczny. Nie za słodki, o idealnej konsystencji – znają się tu na rzeczy. O tym, co można zjeść w tym miejscu dobrego, zdrowego, bezglutenowego i przede wszystkim wytrawnego, będzie w jednym z kolejnym wpisów. Chemexowa kawa (0,5 litra) kosztuje 8 EUR, porcja ciasta z nerkowców słodzonego syropem z agawy – 5 EUR, butelka cydru – 4 EUR. V. Maiasmokk kohvik Pikk 16, Tallinn Maiasmokk kohvik to najstarsza kawiarnia w mieście (istnieje od 1864 r.), ulokowana w samym sercu Starówki, przy Pikk 16. Kiedyś pewnie miała klimat, a dziś to miejsce w stylu polskich kawiarni/czekoladziarni Wedla. W wersji estońskiej zamiast Wedla jest największa lokalna marka czekoladowa – Kalev – na której sklepy można trafić wszędzie. Słodycze Kalev są chyba najpopularniejszą pamiątką/prezentem przywożonym z Estonii. Skład większości ich czekolad jest mierny, tylko gorzkie trzymają dobry poziom, ale jeśli chodzi o Kalev generalnie wielkiego szału nie ma. Jeśli chodzi o kawiarnię, jest podobnie. Wewnątrz kłębi się tłum, nowi przybysze, stojąc w długiej i powolnej kolejce po kawę i coś słodkiego wypatrują usilnie wolnych miejsc (presja, by nie siedzieć zbyt długo, jest aż nadto odczuwalna), a poza kawą zamówić można przede wszystkim praliny i inne łakocie made by Kalev, które nie wyglądają szczególnie przekonująco. Sztuczne, kolorowe, sztampowe, przesadnie ozdobione, olukrowane do szaleństwa – idealne, by osiągnąć wielki masowy sukces. To jedna z tych kawiarni, do których przychodzi się raz i o nich zapomina. Najfajniejsze w tym miejscu jest takie oto ustrojstwo, które kołuje bez wytchnienia, stając się wdzięcznym obiektem fotografowanym i filmowanym przez wszystkich – gości kawiarni wewnątrz i przechodniów na zewnątrz lokalu. Najlepiej usiąść przy oknie i obserwować latające filiżanki, czas szybciej zleci 😉 Dwa americano – 5 EUR. VI. Kohver Strefa odlotów, Talinna Lennujaam (lotnisko) Można twierdzić, że marny wybór kawiarni na Okęciu i ogólnie niezmienna od lat krajowa lotniskowa oferta bierze się stąd, że to małe nieistotne lotnisko w jeszcze mniej znaczącej europejskiej stolicy. Można się cieszyć, że wreszcie otworzyła się tam Costa (co tu kryć, w lotniskowej Costa Coffee FiK jest stałym klientem i docenia filtrowaną czarną), ale wystarczy krótka wizyta na lotniskach choćby właśnie w Tallinie, Rydze czy Helsinkach, by przekonać się na własne oczy, że nie, to nie jest normalne, że na głównym polskim lotnisku są trzy na krzyż miejsca, gdzie można wzmocnić się kofeiną, a kawa w nich zawsze kosztuje zauważalnie więcej niż w mieście. Normalnie jest za to gdzie indziej 🙂 Kawiarnia poniżej – Kohver – jest najlepszym podsumowaniem jakości kawiarni w Tallinie. To najfajniejszy lokal nie tylko ze wszystkich dostępnych na lotnisku w Tallinie, ale też ze wszystkich lotniskowych kawiarni w ogóle, w jakich przyszło nam się zatrzymać, a było ich sporo w różnych dużych portach. Przytulna, mała, klimatyczna, urządzona nietuzinkowo i pomysłowo. Kawa w pełnym wyborze (bez mlecznych podróbek typu latte), a pół litra naparu z chemexa – podanego jak trzeba – kosztuje tu tylko 6 EUR, czyli taniej niż w Komeet czy Renard Coffee Shop. Można? Można (ale jak widać – nie u nas). Do tego organiczne, bezcukrowe, zdrowe przekąski z samych owoców i gryki. Wygodne fotele/kanapy, przyjemna muzyka, ciekawski wystrój. Kohver spodobał nam się najbardziej, ale jest tu tylko jednym z kilku, i znów – na lotnisku również nie ma żadnej kawowej sieciówki. cdn.
Tallin był jednym z tych nadbałtyckich miast, które szczęśliwie uniknęły poważnych zniszczeń podczas II wojny światowej. Chociażby z tego względu warto odwiedzić stolicę Estonii - miłośnicy średniowiecznej architektury powinni być nią zachwyceni. Krótka historia miasta Miasto nosi swoją nazwę od niedawna, bo oficjalnie Tallinem stało się dopiero w 1918 roku. Wcześniej nazywało się Rewal, Rewel, Lindanisa, Kolywań czy Kaluri. Współczesna nazwa oznacza "miasto Duńczyków" bądź "rolniczą osadę" i może pochodzić z języka fińskiego. Ze względu na swoje dogodne położenie Tallin często był najeżdżany i zdobywany. Wiadomo, że w tym miejscu nowy zamek nakazał zbudować król Duńczyków Waldemar II Zwycięski. Wkrótce jednak przeszedł on we władanie zakonu kawalerów mieczowych. Pod jego rządami miasto uzyskało prawo miejskie. Niebawem Tallin ponownie zdobyli Duńczycy. Postanowili oni ufortyfikować miasto - otoczyli je pierścieniem grubych murów i potężnych baszt. W tym okresie było to jedno z najlepiej ufortyfikowanych miast ówczesnej Europy. Swoją część dołożyli też Krzyżacy, którzy odkupili Tallin od Duńczyków i rozbudowali fortyfikacje. Wojny czasów nowożytnych sprawiły, że dzisiejsza stolica Estonii znajdowała się w granicach różnych krajów by ostatecznie przypaść carskiej Rosji. Co ciekawe ciągle obecne były tu dość silne (podobnie jak w całej Estonii) wpływy niemieckie. Język niemiecki był powszechny, mieszkało tu też wielu przedstawicieli niemieckiej arystokracji (dzieciństwo spędził tutaj Roman Ungern-Sternberg zwany później "Krwawym Baronem"). Jeśli dodamy do tego rodzącą się estońską świadomość narodową i silną rusyfikację to otrzymamy prawdziwy kulturowy misz-masz. W 1918 Estończycy zrzucili rosyjską zależność i po trwającej do 1920 roku wojnie, wywalczyli niepodległe państwo. Niestety już w 1940 roku Tallin zostaje zajęty przez Armię Czerwoną. Okupacja radziecka była tak brutalna, że już rok później Estończycy witali żołnierzy niemieckich jak wyzwolicieli. Ostatecznie Tallin wraz całą Estonią trafia do radzieckiej strefy wpływów i mimo oporu ludności (działalność tzw. "leśnych braci") pozostaje w niej do roku 1990. U progu nowej epoki protesty wobec "władzy ludowej" są coraz częstsze. Należy tu wspomnieć o tzw. "śpiewającej rewolucji" (nazwano tak wiece tallińczyków na których śpiewano zakazano pieśni ludowe) Tallin bierze udział (wraz z Wilnem i Rygą) w tzw. bałtyckim łańcuchu (Około 2 milionów osób utworzyło żywy łańcuch o długości ponad 600 kilometrów w ramach protestu przeciw sowieckiej dominacji). Estonia odzyskuje niepodległość 20 sierpnia 1991. Zwiedzanie Tallina Tallin to prawdziwa perełka wśród nadbałtyckich miast. Surowe średniowieczne mury, kontrastują z barwnymi kamieniczkami, te zaś z drewnianą zabudową dzielnicy Kadriorg, ta z kolei z pobliskim pałacem dumnych carów. Oczywiście turyści swe kroki kierują najczęściej w stronę tutejszej starówki, która w 1997 roku została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Duża popularnością cieszy się też skansen i położne nad samym morzem Lennusadam muzeum. Ile czasu poświęcić na zwiedzanie Tallina? Stolica Estoni posiada wiele atrakcji więc na zobaczenie ich wszystkich trzeba będzie poświęcić sporo czasu. Weekend wystarczy jedynie na pobieżne zorientowanie się w mieście. Aby lepiej poznać Tallin i jego zabytki proponuje przeznaczyć na to nawet do 4-5 dni. Tallin Card Karta zniżkowa z Tallina zapewnia darmowy wstęp do ponad 40 atrakcji oraz wiele zniżek. Ich listę możemy znaleźć na oficjalnej stronie Kartę można nabyć w kilku różnych wersjach. Cena zależy też od czasu jej ważności oraz czy wybieramy wersję PLUS (z wycieczką po mieście) czy nie. Karta Dorośli Dzieci(osoby poniżej 18. roku życia) Tallin Card 24-godziny 25,00€ 14,00€ Tallin Card PLUS 24-godziny 36,00€ 20,00€ Tallin Card 48-godzin 37,00€ 19,00€ Tallin Card PLUS 48-godzin 49,00€ 27,00€ Tallin Card 72-godziny 45,00€ 23,00€ Tallin Card PLUS 72-godziny 58,00€ 32,00€ Poruszanie się po mieście Centrum Tallina jest niewielkie i z całą pewnością można się po nim poruszać piechotą. Jeśli jednak chcemy pojechać gdzieś dalej będziemy musieli skorzystać z komunikacji miejskiej. Dobrym rozwiązaniem jest bilet elektroniczny, który możemy kupić w kiosku i następnie doładować dowolną sumą. Informacje o aktualnych cenach biletów możemy znaleźć na oficjalnej stronie. Przykładowo bilet godzinny (Smart card) kosztuje 1,10€, a bilet jednorazowy papierowy 2,00€. Zwiedzanie Tallina Stare Miasto Wpisane na listę UNESCO Stare Miasto Tallina robi niesamowite wrażenie. Sporo zasług w tym mają sami mieszkańcy, którzy stylizują "na średniowiecze" witryny swoich sklepów i lokali. Na ulicach można spotkać przebranych w średniowieczne stroje tallińczyków, zachęcających do kupowania słodyczy bądź wizyt w klimatycznych restauracjach. Okalające je baszty i mury można podziwiać z platformy widokowej Patkuli. Pobliskie wzgórze Toompea (na którym znajdują się włączony w obręb murów miejskich dawny zamek) związane jest z legendą o założeniu miasta. Wzniesienie miało być stosem dla estońskiego bohatera Kaleva wzniesionym przez jego małżonkę Lindę. Z łez kobiety miało powstać jezioro Ülemiste. Centralnym punktem tej dzielnicy jest plac Ratuszowy ze średniowieczną siedzibą dawnej rady miasta. Ratusz można dziś zwiedzać, ale wśród turystów większą popularnością cieszy się restauracja III Draakon (średniowieczny przybytek mieści się w tym samym budynku). Ze staromiejskich świątyń wymienić należy przede wszystkim luterańską katedrę Najświętszej Marii Panny. Luteranizm jest najpopularniejszym w Estonii wyznaniem (około 13% wiernych) i obecnym na tym terenie prawie od początków reformacji. Kościół wybudowano w stylu gotyckim, ale po wielu przebudowach zatracił on swój pierwotny wygląd. W jego wnętrzu zwracają uwagę ozdobne herby zawieszone na ścianach i stare płyty nagrobne. Z kolei katolicka katedra (pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła) powstała w XIX wieku na terenie klasztoru dominikanów. W tym kościele odprawiane są msze w języku polskim. Jeśli szukacie pięknego sakralnego wnętrza to powinniście odwiedzić sobór św. Aleksandra Newskiego w Tallinnie. Budowla znajduje się na wzgórzu Toompea i przez wiele lat była uznawana za symbol rusyfikacji kraju. Pojawiły się nawet pomysły, aby cerkiew zburzyć ale szczęśliwie do jej zniszczenia nie doszło. Stare Miasto szczyci się jeszcze kilkoma atrakcjami. Pierwszą z nich jest Raeapteek czyli jedna z najstarszych aptek w Europie. Działa nieprzerwanie od XV wieku. Obecnie w jej wnętrzu znajduje się niewielka wystawa przedstawiająca historię aptekarstwa. Druga atrakcja to słynny pasaż świętej Katarzyny czyli pozostałość po dawnych klasztorze zniszczonym podczas reformacji. Pozostało po nim jedynie zwieńczone kamiennymi łukami przejście. W jego południowej części mieszczą się sklepy i warsztaty estońskich artystów i rękodzielników. Pasaż św. Katarzyny w Tallinie Natomiast w północnej części starówki stoi olbrzymia Gruba Małgorzata (Paks Margareeta) czyli wybudowana w XVI wieku olbrzymia baszta, która służyła jako zbrojownia i więzienia. W pobliskiej Wielkiej Bramie umieszczono tablicę upamiętniającą ucieczkę polskiego okrętu podwodnego ORP "Orzeł" w 1939. Balti Jaama Turg Balti Jaama Turg to nic innego jak tallińskie targowisko. Znajduje się na zachód od starówki i choć nie jest tak znane i duże jak ryskie Hale Targowe to również przyciąga wielu turystów. Szczególnie wielu przybyszów odwiedza tę część targu gdzie handluje się starociami. Nie zdziwimy się jednak gdy pośród medali i monet znajdziemy pudełka zapałek z podobizną Adolfa Hitlera czy Józefa Stalina. Od 2017 roku targowiska ma zostać przykryte dachem. Kardriorg Dzielnica Kardiorg słynie z pałacu i parku zbudowanego przez cara Piotra I. Miał on pełnić funkcję letniej rezydencji, ale jego budowniczy nigdy w nim nie mieszkał bo rezydencję ukończono dopiero po jego śmierci. Dziś pałac można zwiedzać, bilety wstępu kosztuje 6,50€. Jeśli jednak nie chcemy kupować biletów możemy zadowolić się spacerem po pobliskim parku. Jest to tym bardziej ciekawe, że w jego okolica wyróżnia się z tallińskiego krajobrazu architektonicznego. Wybudowano tu wiele pięknych, piętrowych, drewnianych domów. W jednym z nich mieści się Muzeum Miia-Milla-Manda czyli muzeum najsłynniejszej estońskiej książki dla dzieci. Pałac Cara w Tallinie Nadbrzeże Z nadbrzeża możemy wybrać się na wycieczkę do Helsinek (promy kursują kilka razy dziennie) ale warto też zwiedzić jedno z najciekawszych tutejszych muzeów czyli Lennusadam. W dawnym hangarze samolotów mieści się nowoczesna wystawa związana z historią i współczesnością estońskiej marynarki. Do tego dochodzą stary lodołamacz "Suur Töll" czy okręty estońskiej marynarki wojennej, które zakończyły służbę. A wszystko pokazane w takiej formie, że zainteresuje zarówno dorosłych jak i dzieci. Obok Lennusadam znajduje się dawne radzieckie i niemieckie więzienie Patarei. Kiedyś można je było zwiedzać, ale od pewnego czasu zostało ono zamknięte dla turystów. Być może jednak niebawem władze miasta zdecydują się na ponowne udostępnienie tego obiektu zwiedzającym. Przedmieścia Na zachodnim krańcu miasta możemy obejrzeć Skansen Rocca al Mare. Jest to punkt obowiązkowy dla wszystkich, których choć trochę interesuje etnologia i architektura drewniana. Przepięknie położony i bardzo prężnie działający skansen kusi licznymi imprezami towarzyszącymi i przepięknie zachowanymi budowlami. Skansen w Tallinie Na wschodnich rubieżach miasta możemy znaleźć inny interesujący zabytek. Są nim ruiny klasztoru brygidek. Posępne mury padły ofiarą wojsk rosyjskich. Luteranie zaś nie byli zainteresowani jego odbudową. Bezpieczeństwo Tallin to nowoczesne i bezpieczne miasto. Dobrze jest uważać na kieszonkowców w okolicach Balti Jaama Turg czy w co bardziej zatłoczonych regionach. Poza tym w stolicy Estonii raczej nie ma się czego obawiać. Jedzenie Kuchnia estońska łączy w sobie wpływy rosyjskie, litewskie i łotewskie. Większość restauratorów na pytanie o lokalne potrawy odpowiada jedynie wzruszeniem ramion. Znajdziemy tu jednak kilka ciekawostek. Na przykład w III Draakon (Raekoja plats 1) możemy zjeść potrawkę z łosia i to bez sztućców (restauracja bowiem udaje średniowieczną knajpę). Warto też zajrzeć do Kompressora (Rataskaevu 3) czyli najsłynniejszej tutejszej naleśnikarni. Możemy tu spróbować naleśników ze… śledziem i cebulą! Oczywiście do wyboru są też nieco bardziej typowe nadzienia. Jeśli nie żywimy się w restauracjach spróbujmy estońskich chlebów np. rukkipala lub wiru. Warto popytać też w estońskich barach o sahti z wyspy Sarema. Ten specjalny gatunek piwa charakteryzuje się kwaśnym smakiem i brakiem goryczki. Średniowieczne detale w Tallinnie Jak oszczędzać pieniądze w Tallinie? Wbrew obiegowej opinii Tallin nie jest specjalnie drogim miastem. Wprawdzie wydamy tu więcej niż np. w Wilnie, ale znacznie mniej niż w Europie Zachodniej. Jeśli chcemy zaoszczędzić możemy poprzestać na zwiedzeniu Muzeum Banku Estońskiego (Estonia pst 11), które poza interesującą wystawą posiada też pięknie zdobioną klatkę schodową. W poniedziałkowe wieczory za darmo wysłuchamy koncertu w kościele św. Ducha (Pühavaimu 2). Przez trzy dni w roku za darmo można zwiedzić tutejszy skansen (18 maja, 23 kwietnia i 29 września). Jeśli jesteście zainteresowani zapraszamy również do artykułu: Ceny w Estonii i Tallinie. Sprawdź też
Lubicie kulinarnie zwiedzać świat? Nasza podróż przez Łotwę była niezwykle smakowita. Odwiedziliśmy kilka miejsc i restauracji, które z czystym sumieniem możemy i Wam polecić. To gdzie zjeść na Łotwie? Gdzie zjeść w Rydze? Hercogs Mezaparks Mieszcząca się przy Kokneses prospekts 13A restauracja Hercogs to najlepsze miejsce, w którym jedliśmy podczas naszej podróży. Lokal jest pięknie urządzony, a obsługa perfekcyjnie opiekuje się swoimi gośćmi. Na przystawkę zamówiliśmy smaczną bruchettę zapiekaną z serem oraz warzywami. Na mniejszy głód możemy polecić sałatkę z krewetkami w sosie mango, a na większy – wyborne policzki wołowe, które dosłownie rozpływały się w ustach. Idealnym zwieńczeniem tego pysznego posiłku był deser, czyli czekoladowy fondant z lodami. Niebo w gębie! W Hercogs dzieci mają swoje własne menu, a także kącik zabaw. Annas Dārzs Położony niedaleko Dźwiny lokal Annas Dārzs przy Mūkusalas iela 44 to świetne miejsce na szybki lunch w Rydze. Wnętrze jest pięknie urządzone, ale równie przyjemnie jest w tutejszym ogródku. Karta menu jest zmienna, do wyboru na lunch mamy zawsze kilka dań w przystępnych cenach. My akurat trafiliśmy na wątróbki w sosie z pieczonymi ziemniakami oraz szaszłyki z kurczaka podawane z kuskusem. W Annas Dārzs zjemy smaczny posiłek w miłej atmosferze. Lunch podawany jest od 11:30 do 15:30. Gdzie zjeść w Cesis? Vinetas un Allas Kārumlāde Na dobry początek dnia zajrzycie do Vinetas un Allas Kārumlāde, niewielkiego lokalu mieszczącego się przy Rīgas iela 12. To piekarnia połączona z kawiarnią, a zjecie tu sycące śniadanie w dobrej cenie. Zamawiamy omlety: z serem oraz szynką oraz z tuńczykiem. Zapiekane w piecu omlety podawane są w towarzystwie świeżego pieczywa oraz sałatki. Serwują tu również pyszną kawę, można zakupić też słone lub słodkie wypieki na drogę. W porze lunchu zjeść można tutaj także zupę czy sałatki. Zaļa Zāle W Zaļa Zāle przy Rīgas iela 25 serwują bardzo dobre burgery. Stoliki znajdują się wyłącznie na zewnątrz, w środku znajduje się tylko bar. Zamiast klasycznej bułki mięso z dodatkami podawane jest w pieczywie typu ciabatta. Do wyboru mamy sześć kompozycji smakowych, a w ramach dodatku zamówić możemy pokaźne wiaderko frytek. Są też miniburgery dla dzieci! Kafe PRIEDE Znajdująca się przy Rīgas iela 27 Kafe PRIEDE to dobre miejsce na lunch. W menu znajdziecie kilka ciekawych pozycji. My po sycącym śniadaniu zdecydowaliśmy się na lekki posiłek i zamówiliśmy zupę brokułową z panierowanym serem, placki ziemniaczane oraz miskę dobroci, w której znalazły się warzywa czy hummus. Nie mogliśmy natomiast odmówić sobie kawy oraz deseru w postaci marcepanowego ciasta. Było tak pyszne, że zniknęło z talerza zanim zdążyliśmy nacisnąć spust migawki. Musicie uwierzyć nam na słowo! Cafe 2Locals Cafe 2Locals mieści się przy Rīgas iela 24a. Najlepiej wybrać się tutaj na późny obiad lub kolację. Lokal dysponuje niewielką salą, ale też ogródkiem, z którego podziwiać możemy widok na miejski plac o wdzięcznej nazwie Pole Róży (Rožu laukums). Na przystawkę zamawiamy marynowaną makrelę w towarzystwie cebulki, marynowanych grzybków, kaparów oraz ziołowego twarożku. To było tak pyszne, że zniknęło z talerza w oka mgnieniu. I jedynie zaostrzyło nasz apetyt. Zamawiając dania główne postawiliśmy na klasykę. Na jednym talerzu wylądował sporych rozmiarów burger wołowy z frytkami, na drugim łosoś w towarzystwie pieczonych warzyw. Delikatna, maślana bułka świetnie komponowała się z odpowiednio wysmażonym mięsem oraz pysznymi dodatkami. Soczysty łosoś rozpływał się w ustach, a warzywa znakomicie dopełniały smak. Palce lizać! W menu znajdziemy również dania dla najmłodszych. Ala skusiła się na makaron z kawałkami kurczaka w sosie pomidorowym. Jak widać, wszyscy lubimy klasykę. Warto dodać, że w lokalu znajdziemy kilka zabawek oraz gry planszowe, którą mogą umilić dzieciom czas oczekiwania na posiłek. Gdzie zjeść na Łotwie. Mapa Planujecie rodzinną podróż na Łotwę? Zobaczcie, jakie ciekawe miejsca warto odwiedzić w Parku Narodowym Gauja. Polecamy również atrakcje dla dzieci w Rydze. Łotwę odwiedziliśmy na zaproszenie Magnetic Latvia, łotewskiej organizacji turystycznej.
Najbliższe otoczenie stolicy Estonii obfituje w rozliczne atrakcje. Znajdziecie tu urocze wodospady, malownicze klify oraz darmowe pola campingowe, przygotowane przez RMK. W niniejszym poście zabiorę Was na krótką wycieczkę po okolicach Tallina. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat samego Tallina, zachęcam do zapoznania się z moim przewodnikiem po stolicy warto zobaczyć w pobliżu Tallina? Interaktywna mapa Na mapie zaznaczyłem najciekawsze miejsca, które warto odwiedzić, zwiedzając okolice Tallina. Znajdziecie tu również darmowe campingi RMK. Każde miejsce obdarzone jest krótkim opisem. Możecie dodać mapę do Waszego dysku Google, by mieć do niej dostęp w dowolnym momencie. Przygotowałem również plik .kmz z zapisem punktów, który możecie pobrać (kliknij tu, aby ściągnąć plik) i użyć na swoim urządzeniu GPS, bądź w aplikacji Locus Map na z zaznaczonych na mapie miejsc udało mi się odwiedzić w czasie wyprawy rowerowej w 2018 roku…Wodospad Jägala (Jägala Juga)Pierwsza z opisanych atrakcji znajduje się około 26 km na wschód od Tallina, w pobliżu miejscowości Koogi. Wodospad odwiedzamy wracając z wycieczki po Parku Nardodowym Lahemaa. Między miejscowościami Ruu i Koogi przekraczamy rzekę Jägala i podążamy gruntową dróżką. Wkrótce docieramy do parkingu i rozległej łąki. Widok gromady turystów każe nam podejrzewać, że znajduje się tutaj coś ciekawego. Gdy podchodzimy bliżej naszym oczom ukazuje się Jägala Juga, jeden z najpiękniejszych wodospadów w na 8 metrów i szeroki na ponad 50, wodospad Jägala jest największym naturalnym wodospadem na terenie kraju. Szczególnie imponujący widok musi stanowić wiosną, kiedy zimowe roztopy wzmacniają nurt rzeki. Niestety, kiedy odwiedzamy Jägalę jest już czerwiec, a nurt zakrywa około ¼ szerokości całego wodospadu. Mimo wszystko, wielka kaskada wciąż robi wrażenie. Rzeka jest tu tyle płytka, że z łatwością możemy przeprawić się na drugą stronę, brodząc w chłodnej wodzie. To przyjemna ulga w ten gorący dzień. W pobliżu wodospadu znajduje się rozległa łąka na której odpoczywamy w cieniu drzewa. Strome i wąskie schody pozwalają zejść na dół stromego jaru, gdzie możemy podziwiać spadające wody z nieco innej perspektywy. Drobna mgiełka unosi się wszędzie wokoło, a promienie słońca załamują się w drobinach wody, tworząc tęczowe perspektywą kąpieli, udajemy się w dół rzeki, gdzie znajdujemy ustronne miejsce. Woda jest czysta, ale nurt rwący. W podróży rowerowej często trudno o porządną kąpiel, więc trudno powstrzymać się gdy nadarza się tak dobra okazja…O tym, jak nie zwiedziliśmy Muzeum Wsi Estońskiej…Po wizycie nad wodospadem Jägala skierowaliśmy się z powrotem na Tallin. Zwiedzanie tamtejszych zabytków zabrało nam sporą część popołudnia. Wieczorem czekała nas ostatnia z atrakcji tego dnia. Na obrzeżach miasta znajduje się skansen, będący rekonstrukcją osady rybackiej z XVIII wieku. Wnętrza około 80 obiektów, które zgromadzono na obszarze osady, pomogą Wam poznać różne aspekty codziennego życia mieszkańców estońskiej popołudniem, w towarzystwie rosyjskiego rowerzysty z Narwy (co ciekawe, posiadał nasze polskie sakwy Crosso) ścigamy się z czasem, aby zdążyć przed zamknięciem muzeum. Zwiedzanie stolicy zajęło nam sporo czasu, a skansen otwarty jest do 20:00. Niestety, na miejsce przybywamy o 20:03 i zastajemy zamkniętą bramę. Nieco rozczarowani rozstajemy się tu z naszym nowo poznanym towarzyszem podróży i udajemy się drogą wzdłuż wybrzeża Bałtyku, poszukując miejsca na Vääna-Jõesuu i nocleg na wybrzeżu BałtykuNa szczęście o to w Estonii nie trudno. Kawałek za miejscowością Vääna-Jõesuu znajdujemy jeden z campingów RMK (więcej campingów położonych w okolicy Tallina znajdziecie na mapce, załączonej wyżej). Położony jest tuż przy piaszczystej plaży, koło ujścia rzeki Vääna do morza. Kamping jest wyposażony w stoliki i ławeczki a dostępu do morza strzeże figura pogańskiego bóstwa, wyrzeźbiona w pniu drzewa. Szeroki na dziesięć i wysoki na sześć metrów Keila Juga jest trzecim co do wielkości wodospadem w Estonii. Tym razem mamy szczęście i wodospad Keila możemy podziwiać w znacznie lepszej formie niż Jagala. Woda leje się tu szerokim strumieniem. Śmiało można powiedzieć, że Keila Juga to taka mała, estońska wiesz, że?Moc spadającej wody pomaga zasilać okoliczne miejscowości w prąd? Przy wodospadzie Keila znajduje się turbina jednej z najstarszych elektrowni wodnych w Estonii, która zaczęła pracę już w 1928 roku. Co ciekawe, w średniowieczu w tym samym miejscu znajdował się młyn. Źródła potwierdzają jego obecność już w 1555 wzgórzu w pobliżu wodospadu znajduje się pięknie odrestaurowany neogotycki pałacyk. Natomiast po przeciwnej stronie rzeki można odbyć spacer długim na około 3 km szlakiem, który prowadzi po na rzece TreppojaDalej kierujemy się w stronę półwyspu Pakri. Po drodze natknęliśmy się na kolejną atrakcję wodną atrakcję. Tym razem nie jest to monumentalny wodospad, a jedynie skromna kaskada, seria mniejszych progów skalnych, porozrzucanych po rzece Treppoja. Znajduje się tu również tablica informacyjna z mapą, na której możemy prześledzić okoliczne atrakcje. Okazuje się, że kolejne wodospady czekają na nas po drodze na półwysep Pakri…Klify Pakri i latarnia morskaPodążamy dalej szlakiem wyznaczonym przez estońskie wodospady. Tuż za miejscowością Kersalu znajdować się mają aż trzy. Niestety, choć dopiero początek czerwca, najwyraźniej co bardziej wątłe estońskie strumienie już wyschły, gdyż z GPSem w ręku nie udało nam się odnaleźć ani jednego. dalej przez Półwysep Pakri, mijamy pola wiatraków. Elektrownie wiatrowe stanowią bardzo częsty widok na Estońskim wybrzeżu. Cel naszej drogi wyznacza biało-czerwona, wysoka na 52 metry latarnia morska. W pobliżu półwyspu Pakri przebiega bardzo ważny szlak morski, a skały i urwiska stwarzają niebezpieczeństwo dla przepływających statków. Dlatego obecność struktury sygnalizacyjnej była tu wiesz, że?Wybudowana w 1889 roku weża nie była pierwszą tego typu strukturą na półwyspie Pakri?. Około 80 metrów dalej, na samej krawędzi urwistego klifu podziwiać można ruiny starszej latarni. Car Piotr I zlecił jej budowę już w 1724 roku. Postępująca erozja nabrzeża sprawiła, że z czasem latarnia znalazła się zbyt blisko morza. W związku z tym musiała zostać zburzona i zastąpiona nową wieżą. Latarnia Pakri jest najwyższą latarnią morską na terenie Estonii. Nieopodal znajduje się kolejny punkt widokowy: kamienny balkon zawieszony nad stromym klifem. Daje nam kolejną okazję, aby podziwiać skalne formacje bałtyckiego krótkim odpoczynku ruszamy dalej, a w drodze przez Estonię czeka nas jeszcze wiele niespodzianek…
gdzie zjeść w tallinie