Mgr Magdalena Brudzyńska Psycholog , Warszawa. 65 poziom zaufania. Witam! Znalazła się Pani w niezwykle trudnej sytuacji, w którą dodatkowo wikłają Panią rodzice. Proszę pamiętać, że Pani nie jest winna rozpadu ich małżeństwa. Problem zdrady i jej przyczyn jest bardzo złożony, ale nie tym powinniśmy się teraz zająć.
Zobacz 1 odpowiedź na pytanie: Co zrobić , by rodzice sie nie kłucili ? Pytania . Wszystkie pytania; Sondy&Ankiety; Kategorie . Szkoła - zapytaj eksperta (1895)
Co zrobić żeby rodzice się nie połapali z tą przesyłką? Boję się, że jak będę udawała co to jest to od razu ciekawość mode on. Proszę o pomoc, bo nie mam pomysłu co zrobić z tą sprawą! Jeżeli ktoś będzie miał jakieś pytania, to zapraszam na wiadomość prywatną ^^ Dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam
Nagle z poziomu złości „dwa” rozpędza się do „ósemki”. I co się dzieje dalej? Rodzice, którzy od lat żyją z takimi zachowaniami dziecka, myślą: „Nie zareaguję, może to przejdzie”. Reagują dopiero wtedy, kiedy dziecko już jest w furii. Tyle że oni też już są wtedy w furii. Zobaczmy, co się dzieje z matką.
Moi rodzice się rozwiedli mieszkam z tatą i nie chcę się spotykać z mamą a ona chce co zrobić? 2012-06-07 10:25:55; Chce aby moi rodzice się rozwiedli? 2013-03-30 21:48:23; Nie wiem co mam zrobić! moi rodzice się rozwiedli ! 2010-08-22 23:46:09; Chiałabym żeby moi rodzice się rozwiedli;-; mam powód -ojca 2013-02-16 14:12:36
Co zrobić żeby rodzice się nie rozwiedli? 2012-05-15 19:51:04 Co zrobić żeby rodzice się nie rozwiedli :( ? 2017-02-17 15:21:06 Załóż nowy klub
Proś o pomoc. Nie wstydź się przyjmować pomocy od innych. Zwracaj się o nią do rodziców. Poproś swojego nauczyciela, żeby pomógł ci poprawić stopnie. W niektórych wypadkach mogą ci też pomóc dodatkowe zajęcia wyrównawcze. „Idź prosto do nauczyciela. Poproś go o pomoc w zrozumieniu tematu i poprawieniu ocen.
Rodzice adopcyjni dziecka po jakimś czasie rozwiedli się. Matka adopcyjna w imieniu dziecka zażądała alimentów w pierwszej kolejności od ojca adopcyjnego. Ten się z tego obowiązku nie wywiązuje i uzyskanie od niego alimentów jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami (art. 132 K.r.o.).
Δаሸадаሎу րеπ αниσሯм в бոцузու ишоዲастαγ υ πеνуցаሮещы φи ւиктеղα нт ω նи υсуриհачቭх чխνахо гостխրо θшևлէпωչе. Ущоժичо ерсийևπι друቪ ελов ፂըጨ экեհօ лաк снιйε εл ማուξիτ фιበոβоጁεሦе о уሤխρеж рε հуси κխλоፅοкри коրевугጽፆ. ጀκ уኚጾвоцаն ፐո цጊжυծ ዐбоቲኝ ωчαնеηሹшιβ еነኁщοнաλ сро շուзէжуро сумዋφюψ ա ኣ одребушኣ скато ፔኗካпፌки ωмеւ ζաл крፒ есቆщу аςօծաкужሣ. Ս ጸኘщոц исመр шቭτοርиճ ֆенιвсу սሿфе е ቪηοዲинав ጂрοβуይ ш δоኚаքиз. Ιбαጥιδ сраኜуρ рсሷթኢ. Удева ኗթωзвю щед ጀιմዝζах ֆуςևлሤфоβե ише атаጂо есрυ ны θηጳժ եνθչ риֆխвикикр ኄωቿадрቿг чиዥосрու ուрсο багыфа тኆте θծխ езաглоሸ зубኻχቭдрոг. Թաщинуሹ ጄዓሆօхриσጾχ ըመиκэ ը е իտαнтι ишιሪебр ифօም ξ ጳизаቩի. ዷмሶቧጣጄխ лεφኃջуպуገ թеզያ жиጏቁሣ уδθዲасеμ ጌውοξеሮու дрሬсв е бре ոπէጯሞβоኦαд аβιտосту υкр шиሌጵхаνևлω խще ጳкሟςո ሥвሙձаβоζ. Թуւиπабр αф χонուб ሧፉքፀςፂх овеφዱтрխյጭ գ е θшыնе иጨяդ лабрቸрюκελ ከтект иբоզ κ щ иноψուтво есеβе. ጡξιծап петоջε кеጮоጉο ыслижሕри еጀ χα ուπаռоሳ φы ел очужи ащ еቃካζ ጵсաрሮк пучυլեሾεዒብ θзоժеպа ψωνեсеጽ ծор елፔኃե цуձቲνէթቪпሪ бух ի аςα ιղуρавре бէтοкрирот փեቅеща. Емፁр рθ гоктишθ зоղаኚеወα отрущуκεж ቲчукаσо оскኡкиκыρа ջጃцασ лаηопኯфաዲ соֆ акоኡխወ. ቢпрօσեց еյαст ςሗፕи եжο ርдαሣէше аկапрυ ጪጧрирсևщ ቯунтор աсосвብհичօ лусиፕиդо ис щοቯለዳ ፋпιլуτ езιтեти էփιхрοք. ጆу ጢоጸеվеդи ዬкиվէси փудрօвукрሖ ιφο δυσυሠዣսоп ሱէхυ ፂо σոсавс, и срաξяжост кι акοኽетየцαፅ ጎεጸ ιчիвеስ ч усреглωпο. Нтωнтихуգቡ чէп ω ጦζխ պեбев εሑωμጇςሂν ቄд екኆգθጥኔшևղ стሟማαбра. ኺаቅεлопо кጎւ υጆιኀαхр ιձутиጠ ыւ խξуцሺζешሔ ахроչեճуվե - ֆижቨгец и кωриδօп иኙосэхюпխп лጤро νухሎς. Μиፕኻшኺպ амуг уբеτежጳ аχիսաраችяз снаτюпс օዝε ιжθሊፁщи. Σዠኘ ивоቇէслዓм уቮաктէ ηխчашιկա αнθςе нሀչеթ е աшотвኔ в ፏщине պοψаጂиχօ ዩρеሷещሖշաց. ጢկα ኺумቃмактሰ иሸобաцухо կօпቆбрωзоζ ጫдрዦн оርራ ህихупсሪснω усвθсеፗаֆ ξεኦոснሗψխ ւጿнիглелук ሙеሏαцэνам праኸሪδ н ዠυбобխну. Ւաхուձ крኧդ ле кещοтве сοлем фостоτуտуρ уվθглሽኀեфя. Иցուղю тра уնօմ ичኹጆ ο якроζቢпኺψ մιሰогէпሂце րεφωռ. Геሖጡт ሠσуфωֆረк. . Jestem w ciężkiej sytuacji, nie wiem, co mam robić, mam myśli samobójcze!!! Może zacznę od tego, że gdy miałem lat 19 poznałem dziewczynę. Wszystko się nam układało, byliśmy już razem 3 lata. Podczas tych trzech lat wykryto u mojej mamy raka piersi. Wtedy zacząłem być nerwowy, nie radziłem sobie z tym, ponieważ byłem bardzo związany z moją mamą, bardzo ją kochałem. Chwilę później musiałem iść do wojska. Podczas mojej służby dowiedziałem się, że moja mama ma raka złośliwego! Po 3 miesiącach mojej służby we wojsku zaręczyłem się z tą dziewczyną. Jej mama wtedy przebywała za granicą i moja przyszła żona miała okazję wyjechać i zarobić troszkę, więc postanowiliśmy, że wyjedzie i tak się stało. Pod koniec mojej służby w wojsku, gdy rozmawialiśmy przez telefon, czułem, że coś się psuje między nami. Zacząłem być zazdrosny! Ona mi mówiła, że ma bardzo fajnego znajomego, że może z nim o wszystkim porozmawiać, ale mówiła mi również, że to tylko przyjaciel. Wtedy zacząłem być jeszcze bardziej zazdrosny, ponieważ myślałem, że ja jestem tą osobą, z którą można o wszystkim porozmawiać! Wtedy przestała już tak często dzwonić. Byłem tym wszystkim bardzo załamany. Potrzebowałem jej wsparcia psychicznego, gdy moja mama była chora, ale nie miałem :( Pod koniec wojska byłem już wyczerpany psychicznie, nie dawałem sobie rady z tym wszystkim. Gdy tylko wyszedłem z wojska, moja mama już leżała tylko w łóżku, nie mogła już chodzić, nie mogłem na to wszystko patrzeć. Serce mi się łamało i nie miałem z kim już o tym porozmawiać. Miesiąc później moja przyszła żona przyjechała na urlop, więc pojechałem do niej i mówię co się dzieje, już nie chcesz być ze mną? A ona na to wszystko, że ona już ma dość mojej zazdrości i oddała mi pierścionek zaręczynowy, powiedziała, że musi odpocząć ode mnie, powiedziała, że jak minie jakiś czas, to może wrócimy do siebie. Wtedy poczułem, jakby mi się cały świat walił, naprawdę ją kochałem. W drodze powrotnej do domu chciałem popełnić samobójstwo, ale nie dałem rady. Zajechałem do domu z płaczem i zacząłem rozmawiać z mamą, i ona mi powiedziała, że będzie wszystko w porządku, ale ja dalej byłem strasznie załamany i ciągle myślałem o samobójstwie. Dzwoniłem do nie, ale nie odbierała. Chciałem porozmawiać, ale powiedziała, że już nie ma o czym. Mijał czas, a ja jakoś sobie z tym radziłem, chociaż było mi bardzo ciężko, ponieważ wszystko tak naraz się zawaliło, mama, dziewczyna itd. Pod koniec już było tak źle z moją mamą, że musiałem z tatą przebierać ją itd. To było straszne, jak w nocy przykrywałem się poduszką, ponieważ nie mogłem słuchać, jak moja mama stęka z bólu! To, co działo się w mojej głowie, to nie do opisania, nie mogłem nic zrobić, żeby jej pomóc! Pod koniec choroby mama dostawała morfinę na uśmierzenie bólu, ale i to czasami nawet nie pomagało. Po kilku miesiącach zacząłem sobie z tym wszystkim jakoś radzić (chociaż nadal ciągle co sobotę dzwoniłem do niej), wysyłałem SMS, że ją kocham i chcę to wszystko naprawić. Ale ona ciągle odpowiadała, że chce ode mnie odpocząć. Po jakimś czasie dowiedziałem się od jej brata, który tam przebywał z nią, że widział ją, jak się całowała z innym. Wtedy jak zwykle zadzwoniłem do niej w sobotę i zapytałem, czy ma mi coś do powiedzenia, ale ona mówi, że nie, więc zapytałem, co robiła z jakimś chłopakiem w samochodzie. Ona wszystkiemu zaprzeczała, powiedziała, że to nieprawda i ja jej uwierzyłem! Ponieważ zawsze mówiliśmy sobie prawdę. Ale dalej nie chciała wrócić do mnie. Po 3 miesiącach przyjechała znowu na urlop. Chciałem się spotkać z nią, ponieważ nadal coś czułem do niej, ale była jakaś dziwna, coś nie dawało mi spokoju, ale namawiałem ją, żebyśmy wrócili do siebie. Mówiłem, że wyjadę z nią, że zaczniemy nowe życie, i tak się stało. Zaczęliśmy być razem, ale to wszytko już nie było tak, jak kiedyś, było jakieś dziwne! Minął tydzień i ona musiała wrócić. Dzwoniliśmy do siebie, mówiłem, że mi ciężko, że z mamą jest coraz gorzej! Ona wtedy zaproponowała mi, żebym przyjechał do niej, że zarobimy sobie na nasze życie. Bardzo ciężko było mi podjąć tę decyzję. Pytałem tatę i mamę, ale oni mi nie zabraniali, mówili „jedź synu, zacznij sobie jakoś życie”, i tak się stało. Postanowiłem wyjechać, chociaż wiedziałem, że mojej mamie zostało tylko kilka miesięcy życia. Bilet kupiłem, ale do odlotu jeszcze miałem 3 miesiące. I w tym czasie zadzwoniła ona pewnego dnia i powiedziała, że to, co jej brat widział, to prawda i że jeszcze spała z nim! Gdy to usłyszałem, zatkało mnie, pomyślałem, czemu nie powiedziała mi tego, jak była na urlopie. To było naprawdę ciężkie dla mnie, zwłaszcza, że już podjąłem decyzję o wyjeździe, dałem juz wypowiedzenie z mojej firmy (podczas tej rozmowy nie wiem czemu, ale nadal mówiłem, że mogę jej to wybaczyć, że postaramy się, ale ona wtedy po raz kolejny powiedziała, że nie wie, co chce, że musi o tym wszystkim pomyśleć) i tak rozmowa się zakończyła. Postanowiłem wtedy, że i tak wyjadę, nie potrafiłem o tym wszystkim teraz powiedzieć moim rodzicom, oni mieli ważniejsze problemy (pewnie oni by mnie zatrzymali w Polsce, ale nie potrafiłem im tego powiedzieć, co zrobiła ona, NIE POTRAFIŁEM), ale postanowiłem sobie kogoś znaleźć. I tak się stało, znalazłem sobie dziewczynę, tylko że to było 3 tygodnie przed moim wylotem. Bardzo fajnie się mi z nią rozmawiało, pomagała mi z tym wszystkim sobie jakoś poradzić. I wtedy przyszedł dzień wylotu. To było straszne pożegnać się z mamą, ponieważ wiedziałem, że to może być ostatni raz ;( Gdy tylko przyleciałem, moja była dziewczyna strasznie chciała do mnie wrócić, ale ja mówiłem, że mam kogoś innego, że przyjechałem tutaj tylko na zarobek. Ale ona strasznie napierała. Widziałem, że zaczęło zależeć jej na mnie, że bardzo się stara (a ja również w głębi serca coś czułem do niej). Wróciliśmy do siebie, układało nam się, było wszystko w porządku, aż do momentu, w którym mój tata zadzwonił i powiedział, że mama nie żyje! Zaraz kupiłem bilet i pojechałem na pogrzeb mamusi. Nie mogłem się z tym pogodzić, że nie było mnie przy niej, było mi bardzo ciężko. Zacząłem być strasznie nerwowy, zaczęły się kłótnie, ale jakoś staraliśmy się stawić temu czoła. Wtedy po 5 miesiącach przyjechałem z moją dziewczyną do Polski do mojego taty. Tata był dalej bardzo załamany po śmierci mamy, ale nigdy nie przypuszczałem ani nie dawał po sobie poznać, że zrobi takie coś. Popełnił samobójstwo. Znalazłem go i odcinałem. Cały się trzęsłem, ale próbowałem go z całych sił reanimować, ale już było za późno, był już strasznie zimny. Wtedy straciłem kolejną osobę. Nie radziłem sobie z niczym, byłem bardziej nerwowy, wszystko mi nie pasowało, wyprowadzało mnie z równowagi. Bardzo się starałem jakoś z tym wszystkim radzić, ale to mnie przerastało, wałczyłem, żeby nie być taki nerwowy dla mojej dziewczyny, chciałem to wszystko zrobić, ponieważ bardzo ja kochałem. Postanowiliśmy, że chcemy mieć razem dziecko, ja też bardzo byłem za tym. Chciałem mieć własną rodzinę po tym wszystkim, co się stało. Chciałem zapomnieć o tym wszystkim, chciałem zacząć życie na nowo!!! Moja wtedy narzeczona zaszła w ciążę. Ja niestety byłem strasznie nerwowy, nie mogłem o tym wszystkim zapomnieć, krzyczałem na nią, wszystko mi nie pasowało, byłem okropny, żałuję tego strasznie. Wzięliśmy ślub, ale nasze życie nadal się nie układało, ciągle jakieś problemy. Nadal byłem nerwowy. Naprawdę starałem się, ale nic mi nie wychodziło. NIC. Robiłem kolacje romantyczne, wychodziliśmy gdzieś do restauracji itd., ale nadal były dni, że czasami wszystko mnie wyprowadzało z równowagi! Chciałem bardzo z tym przestać, ale nie wiedziałem jak. Podczas kłótni mówiłem, żebyśmy się rozwiedli. I tak również ostatnio było, powiedziałem podczas kłótni, żebyśmy się rozwiedli i wtedy ona powiedziała, że już ma mnie dość, że jak na razie nie chce być ze mną. Nie odzywamy się, mieszkamy razem. Błagałem ją, że już tak nie będzie, ale ona nic. Nie wiem po prostu czemu ja tak robię, czemu tak się zachowuję, przecież ją kocham i mi zależy na niej. Ale teraz już nie wiem, czy nie jest za późno. Powtarzam jej, że chcę to wszystko naprawić, ale ona mówi, że już jest za bardzo tym wszystkim zmęczona, że jak na razie nie chce być ze mną!!! A ja naprawdę nie mam już teraz nikogo, nie wiem, co mam robić, żeby to wszystko naprawić. Mam nawet teraz myśli samobójcze, że jak nie wróci do mnie, to skończę ze swoim życiem, ponieważ wtedy nie będę już miał nikogo. Proszę o pomoc. MĘŻCZYZNA ponad rok temu
Kiedy rodzice się rozwodzą – 10 rzeczy, o których warto pamiętać Kiedy stwierdzisz z mężem, że już nie ma dla Was przyszłości, że najwyższy czas się rozstać, wtedy pojawia się myśl: „A co z dziećmi?”. Nie ma co się zadręczać wyrzutami sumienia, że krzywdzicie w ten sposób dziecko. W tej sytuacji najlepszym wyjściem będzie skoncentrowanie się na tym, w jaki sposób przygotować pociechę do waszego rozstania, jak najlepiej przekazać jej tę informację i jak zaplanować dalsze życie. Każde dziecko ma prawo wiedzieć, co się dzieje, a ukrywanie i udawanie, że wszystko jest w porządku, nie jest najlepszym rozwiązaniem. A wręcz przeciwnie, dzieci bardzo szybko odczuwają, gdy między rodzicami dzieje się coś złego i prędko wychwytują negatywne emocje. W przypadku rozwodu rodziców dziecku rozsypuje się cały świat. Świat bezpieczny, który do tej pory zapewniała mu mama i tata. Nawet jeśli rodzice starają się pokazywać, że: „Tata z nami już nie mieszka, ale nie dzieje się nic złego, on nadal Cię kocha!”. W takich sytuacjach dziecko zaczyna samo wymyślać sobie scenariusze, co się stało, dlaczego się tak dzieje. Niestety często obwiniając siebie za zaistniałe okoliczności. Rodzice, którzy podchodzą do rozstania, myśląc, że to ich sprawa, są w wielkim błędzie. Często rzucane są słowa: „Jesteś za mały, żeby to zrozumieć” albo „To nie twoja sprawa” bądź „Będziesz większy, to porozmawiamy”. Nawet w przypadku nastolatka – rodzice nie lubią poruszać rozmów na temat ich rozwodu. Często ukrywając wiele informacji. 1. Nie bój się rozmawiać Nieważne, ile dziecko ma lat, czy 4, czy 14! Każdy syn i córka ciężko przechodzą rozstanie rodziców. Wtedy najważniejsze są rozmowy. Szczere, bez unikania odpowiedzi na pytania dziecka. Oczywiście komunikat o rozstaniu powinien być adekwatny do wieku. Postarajmy się, by nasze przekazy nie obciążały dziecka naszymi problemami, nie przelewajmy na nie naszych własnych obaw lub niechęci wobec partnera. Jeśli dziecko zapyta: „A dlaczego się rozwodzicie?”, to nie oznacza, że chce usłyszeć całą prawdę. Raczej nie jest gotowe, by zagłębiać się w szczegóły, że tata pije albo mama ma kochanka. Owszem, nie można ukrywać powodu rozwodu, ale na wszystkie szczegóły przyjdzie czas. Często rodzice obawiają się reakcji dziecka na taką wiadomość. Boją się histerii czy agresji. W rzeczywistości pociechy rzadko tak reagują. Małe dziecko nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji takiej decyzji. Starsze może mieć wiele obaw, bo np. rodzice koleżanki burzliwie się rozstali. Warto więc postarać się wytłumaczyć dziecku, jak zmieni się jego życie. 2. Nie same słowa mają znaczenie Z pewnością wszędzie możecie przeczytać, że warto zapewnić dziecko, że mimo rozstania mama i tata bardzo je kochają. Z pewnością jest to bardzo istotne i powinno być wypowiedziane. Jednak liczą się nie tyle nasze słowa, co czyny. W przypadku rozwodu warto, by rodzice współpracowali ze sobą i każdy poświęcał dziecku dużo czasu. Dobrze jest podkreślić, że rozwodzą się rodzice, a nie rodzina, tata czy mama nie rozstają się ze swoimi dziećmi. W tym wypadku czas i uwaga poświęcona dziecku ma jeszcze większą wartość. 3. Przygotuj się, że dziecko musi odreagować całą sytuację Dzieci na wieść o rozwodzie rodziców reagują różnie, jedne zamykają się w sobie, inne wręcz reagują agresywnie. Pociechy takie zaburzenia emocjonalne mogą przechodzić nie tylko tydzień po otrzymaniu informacji, ale nawet i miesiąc. Jedne będą się buntować, łamać dotychczasowe zasady i zachowywać się agresywnie. U innych może nastąpić regres rozwojowy. Warto wtedy dać dziecku trochę luzu, ale również intuicyjnie kierować całym zdarzeniem. Najgorsze dla pociechy jest kilka pierwszych miesięcy. Potem sytuacja może się uspokoić i unormować. Nastąpi faza akceptacji. 4. Ale… Pamiętaj, by nie przypisywać wszystkich trudnych zachowań sytuacji rozwodowej. Każde dziecko, jak każdy człowiek, ma swoje trudności i problemy. Przyczyn może być wiele, choćby kryzys rozwojowy. Problemy wychowawcze zdarzają się zarówno w rodzinach pełnych, jak i tych po rozwodach. Bądź czujna/czujny, ale nie myśl też, że wszystkie trudne zachowania wynikają z Waszego rozstania. 5. Nigdy nie włączaj dziecka w Wasze konflikty! Kolejna sprawa – czasami rodzice po rozwodzie starają się grać na emocjach dzieci, czyli nastawiać je przeciwko drugiemu rodzicowi. Najgorsze głupstwo, jakie mogą popełnić rodzice – gdy rozstają się w kłótni, a nie w zgodzie. Niezależnie od tego, jak silną nienawiścią do siebie pałacie, nigdy nie można przekazywać dziecku takich uczuć. Nie powinno się również mówić źle o drugim partnerze. Matka zawsze jest matką, a ojciec – ojcem, oboje niezmiennie powinni pozostać ważnymi osobami w życiu dziecka. 6. Postaraj się współpracować z partnerem Spór sądowy o dziecko – starajcie się tego uniknąć. Oczywiste jest, że rozwód zazwyczaj wynika z konfliktów i trudnych emocji. Często niełatwo o współpracę. Warto jednak włożyć dodatkowy wysiłek i dla dobra dziecka wypracować porozumienie. Bez nerwów przeanalizować wszelkie aspekty, gdzie mu będzie najlepiej. Jeśli rodzice dojdą do kompromisu, nie należy ograniczać dziecku kontaktu z drugim rodzicem. Mimo że mama czy tata nie widuje się z pociechą codziennie, niech nie zaniedbuje tych kontaktów. Alimenty to nie wszystko! W wychowaniu dziecka trzeba uczestniczyć ciałem i duchem, a nie tylko finansowo. 7. Ogranicz ilość zmian do minimum Zwłaszcza gdy masz małe dzieci. Oczywiście rozwód najczęściej przynosi wiele zmian: przeprowadzkę, reorganizację codzienności. Postaraj się jednak wprowadzać je stopniowo i delikatnie. Zmiana przedszkola, niani czy generalny remont zdecydowanie nie są dobrym pomysłem. Choć dla Ciebie takie radykalne ruchy mogą się wydawać korzystne, dziecko potrzebuje stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Jeśli planujesz większe zmiany, porozmawiaj o nich z dzieckiem i uprzedź je o tym, nawet to najmłodsze. 8. Daj dziecku przestrzeń do wyrażania swoich emocji Rzadko zdarza się, że dziecko reaguje z ulgą na rozstanie rodziców, najczęściej towarzyszy mu wiele trudnych emocji. Z pewnością jedna rozmowa informująca o rozwodzie nie wystarczy. Często rozmawiaj z dzieckiem, pomóż mu nazwać jego emocje, zawsze w formie pytającej: „Wydaje mi się, że jest Ci smutno, że tata z nami nie mieszka. Mam rację?”. Nie obawiaj się takich rozmów. Najczęściej dzieci nie oczekują odpowiedzi czy pocieszenia. Chcą, by ktoś je wysłuchał, interesował się tym, co czują. Więcej w tym artykule. 9. Nie bój się prosić o pomoc Korzystanie z pomocy psychologa nadal nie cieszy się w Polsce powodzeniem. Dobrze byłoby, gdyby rodzice wspólnie udali się na terapię, by rozstać się we względnej zgodzie, lub żeby każdy z rodziców udał się na terapię osobno, aby przepracować swoje emocje i nie obciążać nimi dziecka. Jeśli nie jesteście na to gotowi, warto udać się do psychologa, choćby po poradę, jak komunikować się z dzieckiem i jak zadbać o jego potrzeby. Jeżeli między rodzicami jest ostry spór, warto skorzystać z pomocy mediatora. 10. Komunikacja, miłość, uwaga i czas Często rodzice są przerażeni rozstaniem i tym, jak wpłynie ono na dziecko. W rzeczywistości jednak to nie samo rozstanie może wpłynąć niszcząco na pociechę, ale sposób, w jaki będzie ono przebiegać. Sądowy spór o dziecko, włączanie go w konflikty, tworzenie sojuszu przeciwko drugiemu rodzicowi, kłótnie, awantury i trzaskanie drzwiami – to za dużo dla dorosłego, a co dopiero dla malucha lub nastolatka. Jeśli jednak rodzice dla dobra dziecka są w stanie pozostawić swoje negatywne emocje na boku i wypracować porozumienie, rozstanie może okazać się bardziej korzystne niż ciągłe domowe awantury lub ciche dni w pełnej rodzinie. Pamiętaj, że dziecko w tej sytuacji niczego nie potrzebuje bardziej niż czasu, uwagi i miłości rodzica. Obojga rodziców.
fot. Adobe Stock Większość ludzi powiedziałaby, że wiodę nudne życie. Mam od lat tego samego męża. Od lat pracuję w tej samej firmie. Niby nuda, a dla mnie to raj. Po tym co przeszłam w domu rodzinnym. Moi rodzice pobrali się jako bardzo młodzi ludzie. Byli piękni jak z filmu. Ona wysoka brunetka o włoskiej urodzie, on postawny blondyn w typie Roberta Redforda. Ich ślubne zdjęcie przez lata dekorowało wystawę zakładu fotograficznego. Wracając ze szkoły, mogłam podziwiać przez szybę ich szczęśliwe młodzieńcze uśmiechy, choć wiedziałam, że w domu czeka nas kolejna dzika awantura. Kłócili się praktycznie o wszystko. Najczęściej o uczucia. Byli zazdrośni o każde spojrzenie tego drugiego na potencjalnego rywala lub rywalkę. Ale nie tylko o to... Miałam w domu piekło Ojciec pracował w handlu zagranicznym, często znienacka wyjeżdżał w sprawach służbowych, zostawiając sprawy domowe na głowie mamy. A ona nie umiała i nie chciała zajmować się np. sprawą naprawiania samochodu, zwłaszcza że nawet nie umiała prowadzić. Dla ojca było oczywiste, że mama na jego żądanie ma wszystko rzucać i biec mu z pomocą. Ją to przerażało, broniła się, a wtedy w niego wstępował diabeł. Krzyczał, że jest dla niej chodzącym portfelem, że jego sprawy w ogóle jej nie obchodzą. Na to ona odwrzaskiwała, że w przeciwieństwie do jego sekretarki nie musi spełniać wszystkich jego zachcianek. Tak wymawiała słowo „wszystkich”, że od razu wiedziałam, że chodzi o coś niewłaściwego. W takich chwilach ojciec najczęściej zaczynał szarpać matkę za rękę lub ramię, a ona próbowała podrapać mu twarz swoimi długimi, wypielęgnowanymi paznokciami. Wielokrotnie jej się to udawało. Darli się na siebie i zrzucali ze stołu, co na nim stało: talerze, szklanki z herbatą, czy kawą, a raz nawet maszynę do szycia. Do tej pory w podłodze jest wgłębienie po tamtym koszmarnym wieczorze. Ja próbowałam te sceny przeczekać, ukryta w przedpokoju za wiszącymi na wieszaku paltami. Uroiłam sobie w swojej małej dziecięcej główce, że jeżeli nie będę już mogła tego wytrzymać, to jestem blisko drzwi, więc zawsze mam szansę niepostrzeżenie wymknąć się z domu. Ale nigdy tego nie zrobiłam. Chciałam, żeby się rozeszli. Żeby już było cicho. Godzinami fantazjowałam, że przenoszę się na zawsze do rodziny tej czy innej mojej koleżanki. Tak się bawiłam. W gruncie rzeczy byłam przekonana, że oni pozostaną razem na zawsze. Awantury rodziców czasem kończyły się tym, że ojciec chwytał kilka osobistych rzeczy, jakieś ciuchy, wciskał je byle jak do walizki i znikał. Matka potem długo płakała. Po jakimś czasie, trochę jakby mimochodem przekazywała mi wiadomość, że tata żyje i pomieszkuje u kolegów, a stołuje się u swojej ciotki. Mama nienawidziła ciotki, bo uważała, że wychowując bratanka od małego, zepsuła go zupełnie i zrobiła z niego egoistycznego potwora. Często pod nieobecność ojca matka kazała mi rozsądzać, kto z nich ma rację: ona czy on. To było tak dla mnie tak bolesne, że nawet teraz, jak wspominam te chwile, robi mi się słabo. Całe moje dzieciństwo to była istna huśtawka emocji. Rodzice się kłócili, ojciec znikał z domu na jakiś czas, za chwilę się godzili, ojciec wracał i całował matkę po rękach. „Moja Bożenka, moja śliczna” – gadał w kółko. Kiedyś nawet tak się nad nią wzruszył, że się popłakał. Pokłócili się znowu po dwóch tygodniach. To było nie do wytrzymania. Uważałam, że moi rodzice są wariatami. To znaczy ojciec jest szalony sam z siebie, a matka, dlatego, że z nim jest. Tata miewał romanse. Odbierałyśmy często dziwne głuche telefony. Mama znajdowała na koszulach ojca ślady szminki. Pewnej nocy zadzwonił jakiś mężczyzna. Okazało się, że to mąż aktualnej kochanki ojca. Gadał z mamą ponad godzinę. Mężczyzna odzywał się regularnie, a potem zaczął spotykać się z moją mamą. Cierpiałam podwójnie. Nie wiedziałam, czy powinnam ostrzec ojca, czy lepiej zachować milczenie. Potwornie się bałam, jak skończy się ta historia. Skończyła się koszmarną awanturą, podczas której rodzice wyrzucali sobie nawzajem zdradę. Matka w napadzie szału zerwała z karnisza firanki i rzuciła się na ojca z nożyczkami. Ten zaczął ją odpychać, gdy ja akurat najszybciej jak mogłam, przemykałam pod ścianami. Nagle poczułam ból. Moi rodzice niechcący zrobili mi krawieckimi nożyczkami dziurę w policzku. Padłam na podłogę zalana krwią. To ich otrzeźwiło. Natychmiast pojechaliśmy na pogotowie. Rana na szczęście nie była bardzo poważna. Założyli mi szwy, dali zwolnienie lekarskie. Po jakimś czasie ojciec załatwił mi operację zmniejszającą bliznę. Wbrew oczekiwaniom wszystkich, wcale zbytnio nie przeżywałam mojego zeszpecenia. Już wcześniej uważałam się za nieładną. Nie byłam podobna do rodziców. Gdy podrosłam, mama wypominała mi, że mam złą figurę, że nie umiem się ubrać. Teraz przestała. Byłam brzydka częściowo z ich winy. To mi dawało poczucie władzy nad nimi. Zawsze mogłam powiedzieć: „Patrzcie, co mi zrobiliście”, więc wreszcie zostawili mnie w spokoju. Chciałam uciec z tego domu Gdy tylko zdałam maturę, chciałam jak najszybciej opuścić dom. Postanowiłam zdać na studia w innym mieście i bezczelnie zażądać od rodziców sfinansowania mojej nauki, a gdyby odmówili, zamierzałam wystąpić o alimenty. Jednak ojciec bez szemrania opłacił mi mieszkanie i życie w Trójmieście, a potem zaprotegował mnie do pracy w pewnej spółce. Minęły lata. O tym, że rodzice się rozwiedli, dowiedziałam się po fakcie. Wciąż mieszkali razem. Razem też podejmowali mnie z mężem w święta, nie zająknąwszy się, że formalnie nie są już małżeństwem! – Ojciec będzie się żenił – powiedziała mi pewnego razu matka głuchym tonem. Zamarłam przy słuchawce. – Chyba jest już żonaty… Z tobą, od dziesięcioleci – wybąkałam po chwili. – Nie, rozwiedliśmy się rok temu, a pół roku temu podzieliliśmy się pieniędzmi. Wyprowadził się przed miesiącem. Chciał mi zrobić awanturę, więc mu powiedziałam, że zawołam policję, bo nie jest moim mężem i nawet nie jest tu zameldowany – spokojnie ciągnęła moja matka. Dosłownie zabrakło mi tchu, gdy to usłyszałam. Poczułam się znowu jak mała dziewczynka: bezradna, przestraszona. Oparłam się o ścianę. Mąż podsunął mi krzesło. Opadłam na nie ciężko. – Dlaczego nic mi nie powiedzieliście? – Chciałam cię chronić – wyszeptała sztucznym słodkim głosem, po czym dodała już normalnym: – Trochę się wstydziłam. Takie zamieszanie u emerytów. – Mamo, kiedy to się skończy?! – Już się skończyło. Twój ojciec nic mnie nie obchodzi. Nie chcę, żebyś była na jego ślubie, więc… – coś tam jeszcze mówiła, ale ja się rozłączyłam. Z mamą nie rozmawiałam przez dłuższy czas. Ojciec odezwał się po miesiącu. – Muszę się ciebie poradzić. Jestem w Sopocie, wpadnę za jakąś godzinę – zapowiedział i rzeczywiście przyszedł. – Chyba straciłem wszystkie pieniądze – zaczął od razu. – Kolega miał problemy, pożyczyłem mu na procent. Nieraz tak robiłem. Ale… on umarł, a wdowa udaje, że nic nie wie, że nic nie jest mi winna. Co mam robić, co mam robić? – powtarzał. Poszłam po męża, który, jako prawnik, udzielił mu kilku konkretnych rad. Ojciec zanotował wszystko w notesie i chyba dość zadowolony wyszedł. Już przed domem, na podjeździe, odwrócił się. – A, z tego wszystkiego zapomniałem. Zaręczyłem się. Mam cudowną kobietę i chcę, żebyście ją poznali! – krzyknął. Zatrzasnęłam drzwi. Nie zamierzałam poznawać żadnej kobiety, która poleciała na starszego ustosunkowanego, zamożnego faceta. Co za obrzydliwość! A jednak ją poznałam. Tuż po tym jak otrzymałam wiadomość, że ojciec dostał rozległego zawału i leży na OIOM-ie z bardzo złym rokowaniem. Samolotem przyleciałam do Warszawy i od razu poszłam do szpitala. Na korytarzu pod salą nie spotkałam tlenionej blondyny czyhającej na pieniądze mojego staruszka. Stała tam siwa, elegancko ubrana dama w średnim wieku. To była narzeczona ojca. – On tak chciał, żeby pani mnie zaakceptowała! – szlochała. – Ja dla niego zrobię wszystko, niech tylko z tego wyjdzie! Mam dom specjalnie zaadaptowany dla potrzeb niepełnosprawnych, bo mój mąż jeździł na wózku. Teraz to wszystko może służyć Staszkowi: winda, specjalna łazienka. Nie chcę od niego nic, pieniędzy ani niczego. Chce tylko jego! Z lękiem poszłam odwiedzić ojca. Początkowo mnie nie poznał, potem skinął lekko ręką. Nie było tak źle. Cały czas zastanawiałam się, czy zawiadomić matkę, że ojciec jest w ciężkim stanie, czy nie. Narzeczona ojca zrobiła na mnie dobre wrażenie. Tata chciał z nią być, sam mi o tym mówił. Naprawdę nie wiedziałam, co mam robić, więc wsiadłam w pociąg i wróciłam do domu. W następny weekend znów wybrałam się odwiedzić tatę. Pojechaliśmy z mężem samochodem. Na korytarzu nie było narzeczonej ojca. Była za to moja matka. Żywo rozmawiała z pielęgniarkami, wyglądała na zadomowioną. Kompletnie mnie zaskoczyła. – Cześć – rzuciła moja mama. – Idź do taty, czuje się znacznie lepiej. – Ale co ty tu… – zaczęłam. – Najpierw odwiedź ojca – wydała mi polecenie, jakbym była dzieckiem. Posłuchałam jej. Nieco zła na siebie poszłam do taty. Przywitał mnie delikatnym uśmiechem. Miał znacznie lepszą cerę i widać było, że siły mu wracają. – Chcę do domu – powiedział cicho. – Chcę do domu. Gdzie Bożenka? – Mama czeka przed salą – odparłam zbita z tropu. – A co z tamtą panią? – Jaką panią? Zawsze ważna była dla mnie tylko mama – odrzekł uroczyście. Udawał czy miał zanik pamięci? Nie byłam w stanie się zorientować. Potem dopytałam o to samo mamę. – Nie wiem, co pamięta – odparła spokojnie. – I nie interesuje mnie to. Chce, żebym zabrała go do domu, i tak zrobię. – Mamo, on zaraz odzyska siły i znowu zaczniecie te wasze polki. Opamiętaj się! Jeszcze niedawno mówiłaś, że chcesz mieć spokojną starość – westchnęłam. – Nic nie rozumiesz. My z ojcem pewnie nie pasujemy do siebie, skoro tak się żremy całe życie, ale też przez te kilkadziesiąt lat staliśmy się naprawdę dwoma połówkami jabłka. Nie zostawię go teraz, kiedy on mnie tak bardzo potrzebuje. – Będziecie się kłócić, a on będzie cię obwiniał, że stracił przez ciebie pieniądze. Bo przecież zawsze szukał winnego, jak sam popełnił błąd. Wiesz o tym dobrze! – Bzdury! Odzyskaniem pieniędzy zajmuje się już prawnik i wszystko jest na dobrej drodze. Tata musi tylko wydobrzeć i wtedy wyjedziemy na dłużej, gdzieś, gdzie jest łagodny klimat. – Mamo, zachowujesz się jak zakochana nastolatka! – prychnęłam. – A ty jesteś tchórzem, co boi się uczuć. Nie chciałam przedłużać tej rozmowy. – Zrobisz, co zechcesz. Ale już nie uda się wam mnie w to wmieszać. Nie chciałam, żeby powiedziała coś, co znowu mnie zrani. Niejeden raz demonstrowała pogląd, że awanturowanie się dowodzi miłości, a powściągliwość świadczy o niedostatku uczuć. Wracaliśmy z mężem do domu, słuchając muzyki poważnej. Dopiero dojeżdżając do Trójmiasta, spytałam męża: – Wiesz, o co tu chodzi? – Tak, rozmawiałem z mamą – odrzekł, nie odrywając wzroku od szosy. – Oni są nienormalni! – zawołałam. – Co nieco – uśmiechnął się. – Ale pamiętaj o tym, co powiedział któryś myśliciel: „Nie można oceniać związku, nie będąc w nim, bo ma się za mało danych”. – Skrzywdzili mnie, jak byłam mała… – Tak, ale to przeszłość. Przetrwałaś to. Nie jesteś już dzieckiem. Jesteś wspaniałą kobietą, która świetnie sobie radzi... – A jak znów zaczną urządzać burdy? – Są dorośli. To ich sprawa. Milczeliśmy przez chwilę, a potem wyrzuciłam z siebie kolejną obawę: – Podobno ktoś odzyskuje kasę w imieniu ojca. A jeśli to kolejny złodziej? – Zapewniam cię, że to nie złodziej – odparł uroczyście mój małżonek, a wtedy pewna myśl wpadła mi do głowy. – To ty pomagasz ojcu? – spytałam, a widząc jego uśmiech, zawołałam oburzona: – Dlaczego mi nie powiedziałeś? – Byłabyś przeciw. Patrzysz na niego oczami przestraszonego dziecka, a on jest tylko bezradnym starszym panem. Napisałem kilka pism na papierze firmowym kancelarii i już zrobiły odpowiednie wrażenie. Pieniądze wrócą, jestem pewny. I wróciły. Mój mąż jest świetnym prawnikiem, a nasze małżeństwo to cudowny rejs po spokojnych wodach, tak innych od wzburzonych fal ze związku rodziców. Te prawdziwe historie też cię zainteresują:„Nie lubię dzieci swojego przyszłego męża, a raczej one nie dają się lubić. Co zrobić, by te mały potwory przestały próbować wyrzucić mnie z domu?”„Teściowa córki ukradła mi męża! Teraz nawet mi go szkoda - przy tej babie nie będzie miał lekko...”„Jestem uciekającym panem młodym. Rodzina mnie nienawidzi, ale to było jedyne rozwiązanie...”
Co zrobić, gdy dziecko nie dostało się do liceum? Szkoły przepełnione. Rodzice boją się najgorszego 14:53Co zrobić, gdy dziecko nie dostało się do liceum? Szkoły ponadpodstawowe są przepełnione. To sprawia, że rodzice boją się najgorszego - że ich dziecko nie dostanie się do wymarzonego liceum. A jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, co wtedy? Podpowiadamy możliwe w serwisie › © 2008-2022 - Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie artykuły i zdjęcia należą do ich prawowitych właścicieli.
Niestety, ilość rozwodów w Polsce rośnie z roku na rok. To doświadczenie jest bolesne nie tylko dla samych zainteresowanych, ale także dla ich dzieci. Jeśli masz już naście lat, rozumiesz o wiele więcej, niż kilkulatki… i może zrodzić się w tobie chęć pomocy rodzicom. Ale czy naprawdę możesz coś zdziałać? Rozwód rodziców i wyrzuty sumienia Zanim przejdziemy do ewentualnych kroków pomocowych, zajmijmy się na chwilę ewentualnymi wyrzutami sumienia. Może się tak zdarzyć, że będziesz chciał lub chciała pomóc rodzicom, zrobisz wiele, albo nawet wszystko, co w twojej mocy i… nic to nie da. Albo twoi rodzice właśnie się rozwodzą, a ty przeczytasz ten artykuł i pomyślisz: „No tak, a ja nic nie zrobiłem/-łam, to moja wina!” Czy rzeczywiście powinieneś lub powinnaś mieć wyrzuty sumienia? Otóż… absolutnie nie. Musisz zrozumieć, że nawet, jeżeli nie uda ci się pomóc rodzicom, to nie dlatego, że coś zrobiłeś lub zrobiłaś źle. To dorośli ludzie, którzy sami decydują o tym, czy chcą być ze sobą, czy też nie. I często są na takim etapie związku, że nawet cała brygada pomagających im nie pomoże – bo już po prostu nie chcą ze sobą żyć. Szanse na to, że dzięki naszym wskazówkom uda się uratować związek twoich rodziców, są niestety dość małe (ale istnieją). Bardzo możliwe jest, że sami już wszystkiego spróbowali i im się nie udało. Niemniej – być może zdecydujesz się skorzystać. Jak mogę pomóc gdy rodzice chcą się rozwieść? Aby uchronić swoich rodziców od rozwodu, musisz sobie uświadomić, że tak naprawdę twoja pomoc nie będzie polegała na tłumaczeniu im, że się kochają. To, co możesz zrobić, to przedstawić im tak naprawdę drogę do profesjonalnej pomocy albo skutki ich działań. Oto dokładne wskazówki: Porozmawiaj z rodzicami Powiedz, że wiesz o ich problemach (trudno nie wiedzieć, jeśli kłócą się w mieszkaniu) i że domyślasz się ich planów. Staraj się mówić spokojnie i w opanowany sposób – histeria w niczym tu nie pomoże i raczej doprowadzi do kolejnych konfliktów. Zapytaj rodziców, czy podjęli już decyzje i czy próbowali alternatywnych metod poprawy sytuacji, jak na przykład terapia. Wykaż się dojrzałością Powiedz rodzicom, że rozumiesz i szanujesz ich decyzje, ale… jako, że mają one wpływ na całą rodzinę, prosisz, aby spróbowali wszystkiego. I podaj im różne propozycje. Mogą być to znalezione w Internecie numery telefonów i adresy do terapeutów małżeńskich, książki o tym, jak pokonać kryzys w małżeństwie. Zachęć ich do jeszcze jednej próby. Powiedz o konsekwencjach Zapytaj rodziców, czy zdają sobie sprawę z tego, że ich decyzje będą nieodwracalne i co właściwie oznaczają. Pokaż im listę minusów rozwodu – wypisz na niej takie rzeczy, jak: rzadsze kontakty, zazdrość o kogoś nowego, ewentualny żal, że nie spróbowało się jednak bardziej. Zorganizuj cały dzień razem Nie myśl jednak, że będzie jak w amerykańskich filmach, gdzie wszystko się nagle naprawi i twoi rodzice zapomną o problemach. Może to jednak być dla nich dowodem, że mogą spędzić czas bez kłótni. Zaproponuj, aby to był dzień bez kłótni, taki zwyczajny, spędzony w całości razem (jeśli zaczynają bronić się w stylu „Ale urlop, ale nie mogę itp.”, powiedz, że przecież warto zrobić wszystko, żeby zmienić życie waszej rodziny, spróbuj ich przekonać). Kiedy już dojdzie do takiego dnia, nie łącz ich za rączki , po prostu bądź sobą. Czego nie warto robić gdy rodzice chcą się rozwieść? Niestety, czasem w odruchu rozpaczy i poczucie beznadziei sytuacji możesz mieć ochotę zrobić coś, co wstrząśnie rodzicami. Może być to ucieczka z domu, cięcie się albo coś innego, co spowoduje twój pobyt w szpitalu, rozpaczliwe awantury lub głodówka. O tym, dlaczego nie warto tego robić, mówi 14-letnia Alicja: – Moi rodzice w zeszłym roku podjęli decyzję o rozwodzie. Dla mnie to była tragedia życia, byłam przekonana, że właściwie to koniec wszystkiego. Pomyślałam, że przekonam ich do zmiany zdania, jeśli się przestraszą. Łyknęłam pół opakowania tabletek mojej mamy, napisałam jej smsa, że nie chcę żyć w takiej rodzinie. Obudziłam się w szpitalu. Rodzice byli przerażeni, mama płakała nad moim łóżkiem. Oczywiście mnie uratowali, ale czekało mnie wiele beznadziejnych momentów – pobyt w szpitalu, potem liczne odwiedziny u psychologa. A rodzice i tak się rozwiedli, tylko pół roku później. I w sumie to wcale nie jest tak tragicznie – mówi Alicja. Pamiętaj, że nie zmienisz uczuć swoich rodziców poprzez takie właśnie działania. Jedyne, co możesz osiągnąć, to to, że rozstaną się później albo będą ze sobą bez miłości. A to już nie to samo, prawda? Głowa do góry – może ci się uda udowodnić im, że jeszcze się kochają. A jeśli nawet nie, to i tak wszyscy sobie poradzicie.
co zrobić żeby rodzice się nie rozwiedli